Ameryka zdecydowała, że przyjmie mnie gościnnie i bezproblemowo. W związku z tym nie musiałam bawić się w szkołę przetrwania na lotnisku, chociaż przyznam, że muszę zwrócić honor warszawskiemu portowi lotniczemu, ponieważ rozrósł się w jakimś dzikim tempie. Wciąż nie ma gdzie zjeść ale usiąść jak najbardziej. Po przylocie na amerykański kontynent musiałam jedynie przejść tradycyjną pogadankę z celnikiem, który na koniec kilkuminutowej rozmowy powiedział do mnie „You are very bad girl… Idź już” cokolwiek  to miało znaczyć :P

Następnie dostałam się w ręce mojej siostry, z których nie uwolnię się przez 2 tygodnie :D i dobrze. Po tradycyjnie całkowicie przegadanym wieczorze zapadłam w błogi sen. Natomiast z samego rana ruszyłyśmy żeby przypomnieć sobie czym jest Ameryka… czyli… śniadanie w McDonald’s :P W Polsce nigdy nie popełniam tego grzechu, może dlatego, że wcale nie smakuje mi menu przed 11. Natomiast miejscowe propozycje są totalnie inne i niepoprawnie pyszne. Po porannym kotlecie postanowiłyśmy sprawdzić jakie są efekty głośnych burz śnieżnych, które przebrnęły przez Chicago zaraz przed moim przyjazdem. Tak trafiłyśmy na plażę… Chwilowo bez ratownika i pływającej wody bo wszystko zamarzło ale zawsze to plaża.

zima-plaza

Później już tylko delektowałyśmy się urokami zimy, która faktycznie pogrążyła Chicago w niemałych tonach śniegu. Brnęłyśmy przez zaspy sięgające nam do zgrabnych ud eksplorując okolicę. Jak dzieci… co tu ukrywać :] Uwielbiam tarzać się w śniegu, robić orzełki i lepić bałwany. I mało interesuje mnie fakt, że są to rozrywki dla osób w przedziale wiekowym 4-10 :]

zima-ewabasia

Jestem fanką rozkosznych uliczek w dzielnicach mieszkalnych Chicago. Są totalnie takie jak te, które kojarzę na przykład z  ,,Gotowych na wszystko”– absolutnie mnie to ujmuje. Ulica, której środkiem paraduję (choć nie powinnam!) to Sheridan Road, przy której można znaleźć najbardziej spektakularne domy w całym Windy City i okolicach. Między innymi znajduje się tu dom, w którym nagrywano ,,Kevina samego w domu” – czyli film, bez ktorego nie ma swiat dla mojego pokolenia (slyszeliscie o facebookowym buncie, kiedy Polsat oglosil, ze w tym roku Kevina nie bedzie ?? Efekt byl taki, ze musieli puscic obydwie czesci :P)

zima-ulica

Dzisiaj jest finał ,,Super Bawl” czyli mistrzostw amerykańskiego footballu. Z jakiegoś powodu wszyscy szaleją… podobno to wielkie wydarzenie, dlatego podczepiamy się pod ten szał i będziemy kibicować przy jakimś zacnym telebimie. Oczywiście nie wiem o co chodzi i komu kibicuję ale i tak będzie dobrze :D

7 comments

  1. Wyglada na to, ze swietnie sobie poradzilas z jet lagiem. Ja z reguly, gdy zmieniam strefy czasowe, to przez pierwsze dni po prostu non stop spie, a Ty masz w sobie tyle energii, ze zrobilas juz sobie mala wycieczke po Chicago :-) To prawda, ze „Super Bowl” to dla Amerykanow wielkie wydarzenie. Ja rowniez zupelnie sie w tym nie orientuje, ale z reguly ogladam, bo zapraszaja mnie znajomi, ktorzy organizuja specjalnie z tej okazji przyjecie.Co ciekawe, w tym roku mistrzostwa odbeda sie w osniezonym Dallas (co oczywiscie zdarza sie bardzo rzadko, bo przeciez Teksas jest stanem z dosc cieplym klimatem). A tak na marginesie, to graja w tym roku Steelers z Packers.

  2. Beatrice… nie tak do konca sobie poradzilam. Mam sporo energii ale jeszcze nie dokladnie w tych godzinach w ktorych powinnam :) Ale zazwyczaj jest mi latwiej przylatujac z Polski do Chicago niz odwrotnie. zobaczymy czym sie zajmuje cala Ameryka – znajac mnie udziela mi sie sportowe emocje :D

  3. Wiedzialam ze kto jak kto,ale Ty masz tyle energii i pozytywnego nastawienia do calego swiata,nic nie jest w stanie tego zaklocic:]
    Sniegu faktycznie maaaasa!Ale sam snieg to przeciez radocha,dolujace sa te wszystkie wichury,sniezyce,deszcze i inne tego typu zjawiska (niepozadane zreszta:).Piekne foty,krajobraz rzeczywiscie bajkowy:)Z niecierpliwoscia czekam na kolejne opowiesci o dniach pelnych wyuzdanej (:-]) radosci i niczym nie zmaconego szczescia:))

    Pozdrowionka dla przesympatycznej jak zawsze Evy:)

  4. Jednak chyba do konca nie moge przestawic sie z czasem ;] Zerwalam sie dzisiaj o 6 rano – nie lubie !!! Ale planuje mimo wszystko miec energie na dzisiejsze aktywnosci :D

  5. D… cala droge wzdluz tej ulicy dochodzilysmy sie ktory to jego bo mamy inne typy :P wiemy ze tam stoi ale nie wiemy ktory to. Chyba musimy wlaczyc sobie film zeby to zbadac :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*