Jest godzina 1:34. Pobudka za 4,5 godziny żeby zdążyć na samolot. Po skomplikowanych logistycznych zabiegach około 22 powinnam posadzić mój szanowny tyłek na moim nowym, francuskim łóżku.

place-de-la-comedie
Montpellier - od jutra dom...

Pakowanie to czynność mordercza. Szczególnie, kiedy istnieje poważne i surowo przestrzegane ograniczenie w wadze i wymiarach bagażu. Wariactwo absolutne. Myślę, że wchodziłam dzisiaj na wagę więcej razy niż przez ostatnie 5 lat… Mam oficjalnie dosyć. ALE są efekty mojej morderczej walki z przedmiotami. Mianowicie jestem spakowana !!! Okazało się to skomplikowanym, wręcz STRATEGICZNYM przedsięwzięciem, któremu podołałam! Czyli jednak wszystko jest wykonalne :D Technicznie jestem już przygotowana, a także z przyjemnością stwierdzam, że pod kątem osobisto-emocjonalnym też czuję gotowość. Chwilę zatrzymajmy się przy tym elemencie i łączących się z nim pożegnaniach…

W grudniu, w śnieżny dzień moich urodzin pisałam o tym czym jest niespodzianka idealna. 4 grudnia byłam zszokowana tak bardzo, że sądziłam, że nikt nigdy nie będzie w stanie mnie zaskoczyć nawet w połowie tak bardzo jak byłam wryta w ziemię wtedy. Człowiek istota omylna :)

Moja wielka przeprowadzka jak się okazuje porusza nie tylko mnie, ale także całkiem pokaźne stado ludzi żyjących w moim otoczeniu (miłe to najbardziej jak się da). Tak padł pomysł na stworzenie pożegnalnej imprezy niespodzianki, w ramach solidarnego wypowiedzenia ,,AU REVOIR”. Pokaźnej ekipie moich znajomych udało się skontaktować za pośrednictwem potężnego Facebook’a. Kiedy zobaczyłam ich wszystkich nie spodziewając się NICZEGO, przez dobre kilka sekund trawiłam to co widziałam. Śmieszne jak mózg ludzki nie potrafi sprawnie połączyć pewnych rzeczy, które widzi. Mianowicie pojawili się znajomi z tak totalnie różnych  światów/dziedzin/etapów życia, którzy w większości w ogóle nie znali siebie nawzajem, że pierwsze kilka chwil w mojej głowie to totalny znak zapytania. Uczucie – nie do opisania. Wiedzieć, że ma się takich cudownych ludzi wokół siebie – jeszcze nie wyjechałam i już część mnie chce wracać :)

Aby wszystkiego dopiąć stworzyli ,,wydarzenie” na FB, na którym wszystko było organizowane. Oto wstęp, który mnie rozwalił:

,,Na fali erasmusowej gorączki Barbara postanowiła opuścić na długie 5 miesięcy naszą mlekiem i miodem płynącą, obfitą w atrakcje i bajkową aurę Polandię i bratać się z gejowską cyganerią zamieszkującą Lazurowe Wybrzeże. Aby osłodzić jej, jak również nam, rozłąkę chciałabym zorganizować imprezę niespodziankę! Zwabię ją podstępem na PKP (bliżej terminu potwierdzę miejsce, bo może być inne), a wtedy Wy wyskoczycie z zarośli i Toi Toi krzycząc: „Niespodzianka – BASIU NIE WYJEŻDŻAJ!” Sądzę, że idiotycznie skonfudowana mina Basi warta jest zachodu :-)”

Oczekujcie, wpadajcie, monitorujcie. Już od jutra nowy etap – zarówno w życiu, jak i na blogu. Zagadkowy, oby przepiękny, francuski etap!

12 comments

  1. super niespodzianka :D:D moze nagral ktos filmik z Twoja reakcja?:D chetnie bym zobaczyla :)

  2. He,he:) Mnie też znajomi zrobili imprezę niespodziankę z okazji wyjazdu na Erasmusa, ale jeden „kolega” się wygadał:/ Choć i tak było mi niezmiernie miło:)

  3. Z niecierpliwoscia czekam na Twoje wpisy o pierwszych wrazeniach z Francji. Jakie ladne zdjecie z Montpellier, nawet nie wiedzialam, ze to takie ladne miasto.

  4. No to sie dzialo!!!!!!Tylko zazdroscic takich przyjaciol/znajomych,ale jakos ta sympatia jaka darza Barbre zupelnie mnie nie dziwi…:D
    Barbrzatko,trzymam kciuki za bezstresowa podroz i miekkie ladowanie;czekam na pierwsze wrazenia:)
    xoxo

  5. Cześć :) Dawno mnie tu nie było…
    Życzę mega fajnej przygody. Wykorzystaj ten czas maksymalnie, bo jak sama wiesz, nim się obejrzysz 5 miesięcy minie. No chyba, że zawróci Ci w głowie jakiś potomek Kartezjusza (pomieszany z 1/7 lampki wina) i zagościsz tam na dłużej… :P
    Pozdrawiam!

  6. dotarłam, jest CUDOWNIE zaraz dokładniej opiszę to we wpisie :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*