I minęły… te wszystkie ogniska, spanie pod gwiazdami, loty, wyspy, namioty, hotele i festiwale. Głębokie oddechy z bryzą na języku, wschody słońca po gorących nocach i porywy letniego serca. Nie ma – WAKACJE MINĘŁY. Jest Ci smutno, jest Ci źle, dopadła Cię powakacyjna melancholia? Mnie też. I wiesz co… to świetnie, bo melancholia nie jest niczym złym. Jak pięknie określił to Victor Hugo: ,,Melancholia to szczęście bycia smutnym”. 

Często czytamy o tym ,,jak radzić sobie z powakacyjną melancholią”, tymczasem ostatnio dowiedziałam się, że z nią nie trzeba sobie radzić – trzeba się w niej taplać.  Historia zaczyna się na pewnym festiwalu, który absolutnie skradł mi serce – chodzi o Garbicz Festival. 5 dni bez telefonu, bez makijażu, w losowych ciuchach sztuk 4. Pod gwiazdami i zimnym prysznicem, w gronie uśmiechniętych ludzi tak samo jak ja kochających życie. A potem… trzeba było wrócić. Do świata z telefonem, social mediami, pudrem na czole i emisyjnymi stylizacjami. Jak miękko wylądować, JAK CZYĆ ???? Na szczęście w moje dziewczęce dłonie wpadła festiwalowa gazeta wydawana ostatniego dnia imprezy i właśnie tam przeczytałam cudny przekaz, który teraz puszczam  w Wasze ręce.

Otóż melancholia to absolutnie naturalny stan, który przychodzi po przeżyciu czegoś wspaniałego. To normalne, że ze zwyżki emocji, bodźców i formy musimy wylądować na ziemi z nutą tęsknoty. TO NORMALNE. Niestety w naszym społeczeństwie widzimy obrazki, które pompują w nas przekonanaie, że tylko pozytywne momenty są do zaakceptowania – nie ma miejsca na spadek formy, smutek czy tęsknotę.. Wszyscy mają pozytywne życia, tylko świetne momenty i generalnie banan zawsze. Jeżeli nie jesteś uśmiechniętym bananem pojawia się pytanie CO JEST ZE MNĄ NIE TAK?. Przez ciśnienie na wieczny pozytyw, kiedy tylko mamy smutniejszy czas w głowie pojawiają się czarne scenariusze, ciemne dziury i interpretacja swojego stanu jako złego oraz ,,dokąd zmierza moje życie?”. Tymczasem melancholię przeżywaną po czymś pięknym trzeba bardzo jasno odgrodzić od stanu depresji, która jest chorobą. Jeżeli jesteś w stanie melancholii to nie tylko wszystko jest normalnie, ale także jest BARDZO DOBRZE. Dlaczego? Piękne przykłady przydatności tego stanu zostały podane właśnie we wspomnianym artykule. Otóż melancholia jest etapem bardzo twórczym, kreatywnym, w którym powstały najdoskonalsze dzieła. Czy powstałyby ,,Cierpienia młodego Wertera” bez melancholii Goethego? Co wyrzeźbiłby Michał Anioł? I czy mielibyśmy naszych  ,,Niepokonanych”? Jeżeli takie cuda tworzy melancholia to ja jej chcę!

Dlatego jeżeli nachodzi nas taki stan – tęsknoty za momentami, które już odleciały, czy ludźmi, którzy byli chwilę temu, to taplajmy się w tych wspomnieniach. Jak trzeba to płaczmy, zawińmy się w koc, puszczajmy dramatyczne piosenki i przeżywajmy naszą melancholię w pełni. Bo prawdą jest, że tylko życie przeżyte od A do Z, to takie, które możemy nazwać przeżytym w pełni. To oznacza, że nie można wyciskać tylko pięknych chwil, bo wtedy zaliczymy życie zamiast do Z to do jakiegoś K. Wyciśnimy też smutek.

Fajnie co? Jak komuś jest smutno niech weźcie z tego wszystko. I pamiętajcie, że za rok czekają na nas kolejne zachody, wschody, złamane serca,  ogniska, fale i włosy solą morską posklejane.

Na podstawie artykułu w Garbicz Gazeta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*