,,Największą sztuką w podróżowaniu jest umieć wrócić…”

Ostatnio przeczytałam gdzieś to zdanie i dostałam jak obuchem w głowę. Zapnijcie więc pasy, schowajcie bagaż podręczny pod fotelami i polećmy razem w pewną zastanawiającą podróż.

Nie ważne czy wyjeżdżasz na weekend, wczasy zorganizowane czy podróż dookoła świata – podczas każdej z tych wypraw zawsze łapiesz wiatr w żagle, widzisz obrazki, które dają do myślenia, jesz pyszne rzeczy, wypoczywasz, widzisz jak wspaniale jest w końcu mieć chwilę dla siebie, a potem i tak… musisz wrócić. Pozostaje pytanie co pozostaje po Twojej podróży, DO CZEGO wracasz i czy to, co zastaniesz w ogóle Ci się podoba?

Jak często wyjeżdżamy na piękną podróż, a pod koniec mówimy, że wracamy do ,,szarej rzeczywistości”. Jak często  podczas wyjazdu mamy wielkie przemyślenia, inspiracje, wnioski i plany, które często w zderzeniu z ,,prawdziwym życiem” totalnie się rozmywają i tydzień po powrocie już przechodzą w zapomnienie. Jak często słyszymy ,,już zapomniałem, że byłem na urlopie”, bo wypoczynek stał się tylko szybkim wzięciem oddechu w jeszcze szybszym wyścigu życia i pracy. ,,Byle do następnego”. Halo, halo! Czas pomiędzy jednym wyjazdem a drugim to nie jest żadna poczekalnia – to jest nasze prawdziwe, podstawowe, najważniejsze życie, o którego jakość musimy zadbać.

Sensem nie jest wyjeżdżanie, sensem życia jest… wracanie. 

Po pierwsze i najważniejsze pojawia się pytanie, dlaczego wracając mówimy, że wracamy do SZAREJ rzeczywistości? To do cholery jest właśnie nasze życie, JAK MOŻE BYĆ SZARE? Nikt za nas go nie zbudował, nikt nam tak nie kazał, nikt nas do niczego nie zmusza – dlaczego TY zrobiłeś swoje życie SZARYM? To jest bardzo ważne pytanie. Oczywiście zawsze jest pewien rozdźwięk między leżeniem na plaży w promieniach słońca, a ogarnianiem miliona obowiązków w domu i w pracy, ALE jednak to drugie jest naszą codziennością, która właśnie dlatego, że jest codziennie, zawsze i non stop –  musi być wspaniałe. Powinniśmy z uśmiechem wracać do naszych małych rytuałów czekających na nas w domu, zwierząt, przyjaciół, miejsc, które są dla nas domem. To są najważniejsze rzeczy, ludzie i miejsca na świecie – wracasz do nich, więc zamiast SZARE to wszystko powinno być ZAJEBISTE. Nie ma nic dziwnego w nostalgii po podróży, tęsknocie za pogodą czy poznanymi ludźmi, jednak jeżeli cierpnie Ci skóra na myśl o powrocie, trzeba zadać sobie pytanie  co jest nie tak w Twoim życiu i bardzo szybko to zmienić. Ktoś powie ,,łatwo powiedzieć, trudniej zmienić” – ależ oczywiście! Czasami jakaś zmiana trwa 4 dni, a czasem 4 lata, jedno jest jednak pewne – ani jedna ani druga zmiana nie  będzie miała miejsca jeżeli nie podejmiesz decyzji i nie zaczniesz działać. Inna pewna sprawa: zasługujesz na życie, które uwielbiasz, a nie które znosisz!!! 

Po drugie. Często jest tak, że  jedziemy w podróż, która napawa nas pomysłami, inspiracjami, nowymi znajomościami i w ogóle szeroko pojętym SENSEM, a następnie po tygodniu zapominamy o wszystkich planach i wnioskach, bo ,,życie weryfikuje”. Nie, nie nie. Każda podróż powinna być lekcją. Wyjeżdżamy po to, żeby coś zyskać, dowiedzieć się czegoś o świecie i w naszym interesie jest utrzymać to na zawsze.  Jak często próbujesz pysznego jedzenia na wyjeździe i obiecujesz sobie ,,zrobię to w domu”, albo ,,znajdę restauracje z takimi rzeczami u siebie”. Nigdy tego nie robisz. Jak często widzisz ludzi, którzy są szczęśliwi, uśmiechnięci, wykonują swoją pracę z radością na końcu świata i myślisz sobie ,,też tak chcę”. Wracasz i na długie lata zostajesz w pracy, której nie lubisz. Na wyjeździe rozmawiasz z ludźmi, poznajesz przypadkowe osoby, mówisz jak wspaniale, że inne nacje są takie otwarte! Wracasz i nie uśmiechasz się do sąsiada. Wracasz z wyciszającego wyjazdu do Azji i od razu wpadasz w wir pośpiechu, deadlinów i nadgodzin. Podróż i wnioski z niej wyniesiące muszą się w nas ułożyć i ZOSTAĆ, nie możemy pozwolić jej ulecieć, bo wtedy… traci sens.

Taki mały przykład z mojego życia. Ostatnio nie pisałam tekstów, bo przez długi czas duchem nie wracałam z podróży do wspaniałej Gambii (historia o akcji pomocowej w Afryce o tutaj). Po takiej wyprawie 10 razy trudniej jest wrócić do naszego świata i 100 razy bardziej rozumie się, co to znaczy, że podróż może wstrząsnąć życiem i światopoglądem. Pozostało tylko pytanie czy wstrząśnie mną tylko na miejscu, a po powrocie dojedzie mnie ,,prawdziwy świat” i w dwa tygodnie zapomnę o tym, co tam odkryłam? Długo zajęło mi zanim wróciłam mentalnie z Gambii, ale potrzebowałam tego czasu, żeby wszystko czego się tam nauczyłam przełożyć płynnie i trwale na moje życie. Ależ byłabym zła, gdybym wszystko, co tam zyskałam, bezmyślnie przykryła starą codziennością i znowu gnała za różnymi rzeczami, które – już wiem – nie mają znaczenia. Teraz mogę znowu pisać, bo wiem o czym, wiem jak, wiem co tak na serio myślę. Będę wyjeżdżać jeszcze milion razy, bo bez podróży obumieram, ale zawsze z radością będę wracać do domu, życia i pracy. Mimo wielu pozornych wad w codzienności mam WSPANIAŁE życie i każdego dnia jestem za to WDZIĘCZNA jak cholera. Tego dowiedziałam się w Gambii, ta podróż zostanie ze mną już na zawsze.

Myślę też, że życie to nie pośpiech i zaciskanie zębów od podróży do podróży, od wolnego do wolnego, od weekendu do weekendu. Myślę, że całe życie to podróż i naszym osobistym wyborem jest to, czy nasz każdy  ,,zwykły” dzień, chociaż nieco bardziej przyziemny niż wycieczki, jest jednak tak samo fajny jak bycie na końcu świata. Tak powinno być. Dbajcie o Wasze TERAZ, dbajcie o Wasze codzienne życie, walczcie o każdy dzień satysfakcji – bo  właśnie codzienność jest naszą najważniejszą podróżą życia ;)

Udanego lotu. Baśka.

 

Total
33
Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*