Każdy, kto stworzył coś od A do Z sam, od koncepcji do realizacji, wie jak wielkim przeżyciem jest wypuszczenie swojego „dziecka” na świat. Moje warsztatowe, autorskie dziecko, które narodziło się w tej czarnej, szalonej głowie w końcu ujrzało światło dzienne. A jakie to było światło! A jaki do był dzień! Zapraszam Was do mojego świata – oto moje autorskie warsztaty rozwoju osobistego. To będzie przygoda, przeżycie i bodziec do życia na nowo – totalnie po swojemu!

Zdjęcia: Marta Brodziak

Pamiętam jak kilka lat temu pomyślałam „chciałabym pracować z ludźmi nad ich rozwojem, marzeniami, życiem w zgodzie ze sobą”. Od razu pojawiła się myśl „ale przecież jesteś dziennikarką, kto pomyśli, że możesz być wiarygodna w czymś kompletnie innym?”. Uwierzcie mi, ta myśl trzymała mnie tak mocno, że przez baaaardzo długi czas tylko najbliżsi wiedzieli, że kształcę się w tym kierunku, a w sumie nawet i oni nie wiedzieli do końca jakie mam plany, bo wydawało mi się, że uznają je za głupie czy nierealne. Z resztą, kiedy zaczęłam (również w tajemnicy przed światem) realizować pierwsze sesje indywidualne też widziałam niedowierzanie na wielu wtajemniczonych twarzach :D Mimo tego wszystiego, mimo mocnego spięcia w brzuchu… robiłam to dalej. Z biegiem czasu nabierałam dużo większej pewności siebie, kiedy widziałam kolejne osoby, które przy wspólnej pracy robiły gigantyczne zwroty, zmiany i postępy, sięgając w końcu po swój własny, satysfakcjonujący scenariusz życia. Potem uświadomiłam sobie „Halo, przecież właściwie od 12 lat na blogu piszę o spełnianiu marzeń, dążeniu do celu, technikach rozwojowych”. Robiłam to dłuuuugo zanim zdecydowałam się na nowy zawód i w tej lawinie negatywnych myśli nawet tego nie zauważyłam :D To po prostu od zawsze było moje powołanie, tylko te sto lat temu jeszcze nie wiedziałam, że to może mieć nazwę, może być zawodem i może się zmaterializować. Zmaterializowało się i to tak, że sama nie dowierzam.

Dzisiaj pokazuję Wam moje dziecko, nad którym pracowałam bardzo długo. Od lat prowadzę różne szkolenia i warsztaty, ale dopiero od pewnego czasu zajęłam się tymi związanymi typowo z rozwojem wewnętrznym. Uparłam się jednak, żeby w końcu zrobić to PO SWOJEMU, NA SWOICH ZASADACH, a nie przypadkowo, dorywczo, przy okazji czyjegoś wydawczenia. STWORZYŁAM SWÓJ MAŁY, MAGICZNY ŚWIAT. Świat skrojony na miarę potrzeb osób, które chcą zmieniać swoje życie, pokonywać blokady i chcą, żeby działo się to w bezpiecznych warunkach, ale także…. pięknych ;) Mój program warsztatowy miał być przeżyciem – nie tylko wewnętrznym, ale także „zewnętrznym. Miało być bajkowo, przyjemnie, smacznie i hedonistycznie ;) i… dokładnie tak było.

Warsztaty rozwoju osobistego „Naucz się chodzić na nowo po kolorowym dywanie Twoje życia” to pierwszy stopień mojego warsztatowego programu, który później będzie wejściem do kolejnych historii, kolejnych wątków,  tematów, ale i wyjazdów, podróży, ale przede wszystkim INTEGRACJI KOBIET, KTÓRE CHCĄ SIĘ ROZWIJAĆ (a może za jakiś czas także mężczyzn? :). To, że miejsca zniknęły w jeden dzień było dla mnie dość dużym szokiem, ale to, co wydarzyło się w dniu warsztatów było szokiem nieporównywalnie większym.

Trafiła do mnie grupa cudownych Dziewczyn, które otworzyły się i podzieliły swoimi największymi marzeniami, strachami, bolesnymi i pięknymi historiami z życia. Razem śmiałyśmy się na maksa, ale i wylałyśmy wiadra łez. Jestem niesamowicie wdzięczna, że pojawiły się tak otwarte dusze, bo tylko dzięki nim ten warsztat stał się miejscem  prawdziwych przełomów, a nie fotogenicznym spotkaniem z powierzchownymi rozmowami. Jestem pewna, że dla każdej z nich był to ważny krok w kolejnym rozdziale życia – życia PO SWOJEMU. Postanowiłam mój mały świat zaaranżować w miejscu, które na codzień nie jest dostępne dla każdego, dlatego nie była to kawiarnia, restauracja czy sala szkoleniowa. W  industrialnym studiu udało się stworzyć atmosferę domową, ciepłą, trochę hipisowską i MAGICZNĄ. W realizacji tego projektu pomogły mi wspaniałe osoby i marki, którym jestem bardzo wdziczna! W stworzeniu atmosfery pomogły mi w plecione  łapacze snów i makramy od I Co Ja Plotę czy cudowne hamaki od Lastowiczów, które z resztą trafiły w ręce uczestniczek jako prezenty –  symbol, że warto marzyć i czasem po prostu poleżeć sobie patrząc w niebo i wypuścić pragnienia w kosmos. No właśnie, chciałam, żeby Dziewczyny poczuły się szczególnie i pamiętały, że o najważniejszą osobę w ich życiu należy dbać ;) dlatego do ich rąk trafiły także organiczne kosmetyki Biolaven, którymi mogły się delektować w strefie relaksu i medytacji. Były też urocze zestawy warsztatowe z moim autorskim notesikiem i karteczkami idealnymi do planowania marzeń od MinimalLife. Wszystkim, którzy wsparli mnie w moich marzeniach  i tym pierwszym, bardzo wymagającycm dla mnie projekcie BARDZO DZIĘKUJĘ.

 

Czuję, że jest to początek wielkiej, kreatywnej przygody. Przygody nieograniczonych możliwości rozwoju, nauki, ale i zabawy i przekraczania granic tego, co już było ;) Zarówno w dziedzinie rozwoju osobistego jak i wydarzeń w ogóle. Kolejne warsztaty z tego cyklu już niebawem  (kliknij tutaj). Dla osób, które będą pojawiały się na kolejnych edycjach tego warsztatu, będę organizować kolejne miejsca i programy, które przeniosą Was w świat wewnętrznego rozwoju jak i zewnętrznych przeżyć, których prawdopodobnie nikt się nie spodziewa ;)

Kocham swoje dwie prace, robię to, co uwielbiam. I wiecie co? Dziennikarka może być Life Coachem i to takim, który świetnie daje sobie radę ;) Jestem z siebie dumna – a nie często to mówię :D

DZIĘKUJĘ KAŻDEMU, KTO JEST CZĘŚCIĄ TEJ PRZYGODY <3

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*