Zostaw na chwilę za sobą swoje przekonania, sceptycym czy „trzeźwe” myślenie. Przeczytaj jaki mam przepis na  życie pełne dobrych zdarzeń. Sprawdź jak to się robi, żeby dużo się udawało i żeby mieć przysłowiowego ,,farta”. Potem mnie wyśmiej jeżeli tylko chcesz – ale i tak spróbuj przetestować mój sposób i sprawdź co się stanie.

Zdjęcia: Karol Niziołek – www.karolniziolek.com 

Zaczne od tego, że nie jest to żadna technika wyczytana w podręcznikach od NLP, chociaż wiele przypominających metod w nich znajdziecie. Nieświadomie stosowałam tę zasadę zanim jeszcze wiedziałam, że  takie rzeczy ktoś spisuje w książkach i poradnikach. Jest to po prostu metoda mojego życia, którą… przetestowałam na innych, żeby mieć pewność czy mi się wydaje czy to na serio działa.

Słyszeliście pewnie wielokrotnie hasła typu ,,dobre myśli przyciągają dobre zdarzenia” , ,,nastaw się pozytywnie a wszystko będzie dobrze”, ,,samospełniająca się przepowiednia” i tak dalej… Wiele osób słysząc te hasła myśli ,,gówno prawda” i brnie dalej w chaosie często bardzo negatywnych lub pełnych zwątpienia myśli. W ten właśnie prosty sposób wykonują pierwszy i jedyny potrzebny krok, żeby zsyłać na siebie po prostu beznadziejne rzeczy.  Mogę chyba powiedzieć, że jestem ekspertką od przyciągania swoim nastawieniem różnych zjawisk. Zarówno dobrych jak i niestety złych. Miałam taki moment, w którym zobaczyłam, że mroczne hasło ,,jeżeli patrzysz w ciemność, ciemność patrzy na Ciebie” niestety świetnie działa. Dlatego dzisiaj chcę Wam przekazać tyle:

SAMI PRZYCIĄGAMY RZECZY, KTÓRE NAM SIĘ PRZYTRAFIAJĄ. 

Nie wiem jak to działa, nie pytajcie mnie. Nie jestem naukowcem, nie badam atomów i fal elektromagnetycznych. Wiem natomiast, że istnieje jakaś popieprzona energia, która odbiera to co wysyłamy swoimi myślami i nastawieniem. Wpływa na zjawiska, rzeczy, które nam się przytrafiają, a nawet na innych ludzi. Trochę tak jakbyśmy byli wszyscy schowani we wspólnej energetycznej kuli, w której nasze myśli się mieszają i fruną od jednej osoby do drugiej wpływając na bieg zdarzeń.

Oczywiście każdy wielokrotnie przeżył to, że jak o kimś myślisz, ten ktoś w tym momecie dzwoni. To jest taki drobiazg będący idealnym przykładem jak działa życie. Dokładnie tak to działa również na wielką skalę, przyciągając pozytywnym nastawieniem: sukcesy w pracy, poznanie miłości, czy też po prostu zmiany. Otwierasz się = dostajesz. Zamykasz się = nie dostajesz / jest Ci odebrane. To jest bardzo proste.

Pomyślicie: wariatka. Albo inaczej: ma szczęście w życiu to łatwo jej mówić. I faktycznie kiedyś nawet się  nad tym zastanawiałam, że może mam tak zwanego FARTA i że to jest losowe – jedni go mają inni nie. Skoro mi się układa, to ciężko się nie uśmiechać, prawda? Dzisiaj już wiem, że jest dokładnie na odwrót – układa mi się BO się uśmiecham.  SAMI KREUJEMY NASZEGO ,,FARTA” W ŻYCIU. Kropka.

Prowadziłam taki mały eksperyment na pewnej bliskiej mi osobie. Otóż osoba była nastawiona na większość rzeczy negatywnie, a że była w trudnej sytuacji, to teoretycznie trudno się dziwić. Jednak zamiast szukać rozwiązań osoba przez wiele miesięcy pielęgnowania nastawienia ,,na nie” i takie rzeczy właśnie się działy – negatywne. Lub też po prostu nie działo się nic ze spektrum zjawisk, które pomogłyby tej osobie wyjść z jej trudnej sytuacji. Siedziała i jęczała. Pewnego dnia osoba nie miała wyjścia i musiała zmienić swoje nastawienie, bo sytuacja zaczynała być totalnie graniczna. Może nastawienie nie zmieniło się na kwiatuszki, motylki oraz niezachwianą wiarę, ale jednak osoba zmieniła nastawienie na to, że TERAZ MUSI SIĘ COŚ WYDARZYĆ, PO PROSTI MUSI. I co? Zaczęło nagle dziać się WSZYSTKO, mimo że miesiącami nie działo się NIC. Jak to się dzieje, że nagle zaczynają dzwonić telefony, pojawiać się rozwiązania i tak dalej? Jakim cudem dzieje się to wszystko NAGLE tylko dlatego, że ktoś zmienił nastawienie? Przypadek? Ja już w przypadki w ogóle nie wierzę.

Wierzę natomiast w to, że zaczynamy naszą pracę nad własnym ,,fartem” od wysyłania w kosmos energii. Z totalną wiarą, pozytywnym nastawieniem, chcemy czegoś mocno, staramy się o to i nie wątpimy. W powalającej ilości przypadków obiecuję – dostaniesz to czego chcesz. Może być też tak, że tej upragnionej rzeczy nie dostaniesz i co wtedy? Teoria upada? Wcale nie. Czasami coś nie udaje się zupełnie celowo i CAŁE SZCZĘŚCIE, że się nie udaje. Tyle tylko, że o tym dowiadujemy się dopiero po dłuższym czasie, kiedy okazuje się, że nasz ,,koncert życzeń” jednak zagrał tylko na własnych, zmienionych zasadach i z małym opóźnieniem. Podam super przykład, który wiele z Was z pewnością totalnie zna z doświadczenia:

Idealna dziewczyna / perfekcyjny mężczyzna, piękne zakochanie, motyle, radość i w ogole będziemy ze sobą zawsze. Po jakimś czasie okazuje się, że… jednak nie. Pragniesz z całych sił, żeby jednak się udało, walczysz, naginasz się, dajesz z siebie wszystko. Mimo tego i tak się nie udaje… Rozstanie, wielkie cierpienie i przede wszystkim wielkie zwątpienie. Mija parę lat, rany się goją, a na Twojej drodze staje w końcu ktoś, z kim uczucie i życie są nieporównywalnie lepsze, bardziej jakościowe, dojrzalsze od poprzedniej sytuacji. Siadasz i myślisz: ,,Boże jaka ja byłam głupia, tak bardzo chciałam tamtego, kiedy za rogiem czekało coś znacznie lepszego.” Czyli całe szczęście, że moje wielkie błagania nie zostały spełnione.

I tak to działa. Czasami nie dostajemy tego czego mocno pragniemy, tylko dlatego, że czeka na nas coś innego, odpowiedniejszego, ale nie teraz, tylko za momencik. Jak patrzę za siebie, to widzę jakiś szalony łańcuch powiązań typu ,,gdyby tamto gówno się nie wydarzyło, nigdy nie byłabym o tutaj, gdzie jest świetnie”. Kiedy każdy z Was popatrzy na swoje przeszłe życie jak na właśnie taką przyczynowo-skutkową podróż zauważy dokładnie to samo.

Życie jest w rzeczy samej koncertem życzeń. I teraz pytanie czy będzie to koncert ze smutną muzą, którą sami gramy, czy może bardzo, bardzo radosną rozjebundą. A jak czasem przestanie grać to tylko dlatego, żeby wystrzelić ze zdwojoną mocą tak, że tego nigdy nie zapomnisz. Jedyne co musisz zrobić to otworzyć się na to, że SWOIM NASTAWIENIEM WPŁYWAMY NA RZECZYSTOŚĆ.

Nawet jeżeli uważasz, że jestem kretynką, która lata w chmurach, spróbuj od teraz zrobić mały test – nawet tylko po to, żeby udowodnić mi, że nie mam racji. Nastaw się pozytywnie, wyrzucaj z głowy negatywne myśli, walcz ze sobą jeżeli coś w środku ciągnie Cię w dół, myśl, że wszystko jest i będzie dobrze. Daj sobie takim małym testem swoją szansę – wytrzymaj tydzień i obserwuj co zacznie dziać się w Twoim życiu. Będziesz delikatnie mówiąc – nieziemsko zdziwiony i tego szoku bardzo każdemu życzę.

Zrób to TERAZ, bo życie jest tylko teraz ;)

*

Zdjęcia: Karol Niziołek www.karolniziolek.com 

Kombinezon: Miss Spark (na zamówienie) 

 

Total
43
Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*