Barbra-belt
  • Kim jestem?
  • Współpraca
  • Warsztaty i Sesje indywidualne
  • Dusza
  • Miejsca
  • Życie
Barbra Belt

życie jest teraz

Barbra Belt
  • Kim jestem?
  • Współpraca
  • Warsztaty i Sesje indywidualne
  • Dusza
  • Miejsca
  • Życie
  • Życie

Karmienie fiordów, blond włosy i zdjęcia bez filtra… Oslo!

  • barbra-belt
  • 01-02-2014
  • 5 komentarzy
  • 4 minute read
Total
0
Shares
0
0
0

Był to mój pierwszy raz na Skandynawskiej ziemi i przyznam, że było to przeżycie wstrząsające, zaskakujące i zachwycające – takie trio. Zaczynając od momentu, kiedy podjechałam pod dom, w którym miałam spędzić następne kilka dni. Ogólnie to powiedziałam zdanie, które zawierało w sobie szereg przekleństw nacechowanych pozytywnie, zastosowanych w celu wyrażenia niedowierzania. A, że przekląć sobie lubię, to było raczej kwieciście. Były to właściwie przedmieścia Oslo – najbardziej bajeczne miejsce (z tych zamieszkanych), w jakim byłam kiedykolwiek…



1508376_10152068751664641_1913324911_n

Przepiękne, białe, sprytnie podświetlane, skandynawskie domki, nieregularnie poukładane między ścieżkami i drzewami. Z wielkimi oknami, przez które widać dokładnie wszystko, co mają w domach, a mają PIĘKNIE. W oddali widok na gigantyczne wzgórze Holmencollen, które urywało głowę za każdym razem, kiedy patrzyłam na nie z tej perspektywy. To była noc – jedna z najbardziej spektakularnych nocy, jakie kiedykolwiek widziałam.

Następny dzień był początkiem wielkiej penetracji Oslo. Tradycyjnie uzbrojona w przewodnik, długopis do zakreślania, oraz mapkę metra – wiadomo. No i co w tym skandynawskim mieście zobaczyłam? Otóż zobaczyłam tak piekielnie rozwinięte miejsce, że aż poczułam ukłucie żalu, że ,,w Polsce nawet za 50 lat tak nie będzie”. Ale o tym zaraz. Teraz na przykład o tym, że tym samym pociągiem w jakieś 20-30 minut można dojechać i na stok narciarski i na plażę, przy okazji zahaczając w kombinezonie klub w centrum. Każda opcja rozrywki – i letnia i zimowa – pod nosem i dostępna w zależności od pory roku. Perfekcyjne miejsce do ŻYCIA, a nie do egzystencji (jak przykładowo czułam w Nowym Yorku), pełne opcji, możliwości, rozrywek, sportów wodnych, sportów zimowych, miejsca na wycieczki, spacery w chłodny i gorący dzień, jest gdzie się pobawić, gdzie powdychać świeże powietrze, poczuć i dzicz i cywilizację – cała gama. Ba! Widziałam nawet całą rodzinę, która robiła sobie między domami spacerek do sklepu… na koniach. Może to nie renifery, ale też zrobiło wrażenie.

A jeżeli chodzi o społeczeństwo? Cholera ładni. Blond, perfekcyjni, pięknie ubrani ludzie, do tego mili, sympatyczni, chętnie mówiący innymi językami, a klasa społeczna jakby ujednolicona – średnia w porywach do wyższej, bez oznak ludowej – taka ciekawostka. To właśnie najbardziej mnie uderzyło. W każdym innym kraju widziałam przestrzał przez wszystkie klasy, co pozwalało mi sądzić, że wszędzie jest jak w Polsce – jedni biedni, drudzy bogaci – ani lepiej, ani gorzej, tylko tło nieco się zmienia. Tu zobaczyłam, że można stworzyć kraj, w którym każdy godnie żyje, a historie rodem z naszej ,,sprawy dla reportera” to raczej egzotyka.

1555599_10152072783824641_1431125983_nNo dobra raj rajem, zdjęcia bez filtra wyglądają świetnie, bo słońce pada idealnie, ludzie piękni, jest co robić – gdzie jest haczyk? Ano pierwszy z haków zajebiście ostrych to CENY. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że było to najdroższe miasto w jakim w życiu byłam.W pozostałych budżet wycieczkowy jest w ogóle sens zakładać (najwyżej się trochę przekroczy), a tutaj nawet szkoda planować, bo zaskoczenie może być wielkie. Na jednym z blogów przeczytałam takie hasło ,,mieliśmy ze sobą 200 zł – wróciliśmy z tym do Polski, bo nie było na co stosownie tego wydać” :D Nie wiem jak ci ludzie przeżyli za darmo w Oslo (chyba wieźli ze sobą jedzenie i jeździli bez biletów), ale zgodzę się z jednym – 200 zł to budżet, który znika w pierwsze 15 minut. Dla przedstawienia sytuacji opowiem anegdotkę związaną z ceną pieczywa. Otóż najbardziej popularnym są wszelkie twory dmuchane, pompowane i gumowe – takie pochodne naszych bułeczek maślanych. W wersji słonej – paskudztwo. Cena kilku bułeczek, którymi nie najesz się nawet zjadając całe opakowanie, bo są tak nadmuchane, to koszt minimum 15 zł. A jeżeli ktoś ma bardziej wyrafinowane podniebienie i życzy sobie chleba pełnoziarnistego, to idąc do piekarni musi się nastawić na wydatek rzędu… wspomnianych wyżej 200 zł :) Poważnie, sprawdziłam, a potem miałam chwilowy zwał. Dobrze, że szanowna gospodyni, która nas gościła jest mistrzem pieczenia chleba. Także tak…  My Polacy zaszaleć tam oczywiście możemy, ale pod warunkiem, że w weekend jesteśmy w stanie zostawić tam jedną poselską pensję. No jeszcze nie oszalałam, więc pokusiłam się o zwiedzanie oszczędniejsze niż zazwyczaj.

1528047_10152071877449641_1302761757_nHak numer dwa, to coś, czego sama nie odczułam, a dowiedziałam się z rozmów i zeznań świadków. Otóż wszystko fajnie fajnie na obrazku, a za tymi odsłoniętymi oknami siedzi całkiem pokaźne grono… alkoholików. Krótkie dni i wiecznie zawieszone nisko słońce (gwarantujące piękne zdjęcia) niestety na dłuższą metę wprowadzają stan nieco depresyjny, podlewany procentami, a nawet jak się okazało bardzo mocno podnosząc odsetek samobójstw. Taka ciekawostka. Czyli piękne stoki, piękne morze, boscy ludzie i tak dalej, a jak słoneczka nie ma to i żyć się nie chce.

Mnie w te kilka dni depresja nie dopadła – wręcz przeciwnie. Było to idealne wejście w 2014 rok i wróciłam totalnie naładowana. I chociaż nieco wstrząśnięta, że ,,w Polsce faktycznie gorzej”, to jednak zachwycona tym, że jest tyle dziwnych i innych miejsc na ziemi, które można jeszcze zobaczyć. I warto zapieprzać jak mały robot, żeby móc ten świat zobaczyć. Zakochać się w białych domkach, marzyć o skandynawskiej kuchni we własnym M i planować naukę jazdy na biegówkach, na olimpijskich trasach Holmencollen. Co niniejszym Drodzy Państwo jak zawsze uczynię.

*

*

1477784_10152070401289641_165911079_n

1492892_10152073789309641_601281985_n 1502052_10152073789289641_1451358485_n 1479678_10152071877444641_938040237_n 1520716_10152075160469641_1981429748_n 1543677_10152071877439641_1002186756_n

Total
0
Shares
Share 0
Tweet 0
Pin it 0
Podobne tematy
  • norwegia
  • oslo
  • paseksiewloczy
  • podróże
barbra-belt

Previous Article
  • Życie

Nie mogłam pisać, bo jadłam cebulową…

  • barbra-belt
  • 30-01-2014
View Post
Next Article
  • Ciało i rzeczy
  • Miejsca
  • Życie

Czy przeżyłam? Chodakowską z Chodakowską…

  • barbra-belt
  • 17-02-2014
View Post
Zobacz również
View Post
  • Życie

Zapomnij o marzeniach… sięgnij po podstawowe BHP Twojego życia…

  • barbra-belt
  • 05-01-2023
Basia Pasek
View Post
  • Dusza
  • Życie

Cisza w głowie. Znacie się? Czyli jak opanować gonitwę myśli?

  • barbra-belt
  • 01-06-2022
View Post
  • Życie

,,Czy on mnie zechce?” czyli Kobieto wybierz w końcu siebie!!!!

  • barbra-belt
  • 10-02-2022
View Post
  • Dusza
  • Życie

,,Odzyskaj błysk w oku” moja pierwsza książka. Czyli o marzeniach, które kochają się spełniać…

  • barbra-belt
  • 15-11-2021
View Post
  • Dusza
  • Życie

3 kroki + 30 minut = dobry początek dnia…

  • barbra-belt
  • 05-10-2021
View Post
  • Dusza
  • Życie

Przed nami BRAMA LWA i niezwykły nów. Poczuj moc odrodzenia!

  • barbra-belt
  • 07-08-2021
View Post
  • Życie

SOLD OUT Zapisy na warsztaty pod gwiazdami dla Kobiet!!!

  • barbra-belt
  • 28-06-2021
View Post
  • Życie

Poświęcanie zamień na zaangażowanie. Czyli o składaniu siebie w ofierze…

  • barbra-belt
  • 07-06-2021
5 comments
  1. Kasia pisze:
    01-02-2014 o 11:58

    Zazdroszczę wycieczki do Oslo, w Norwegii byłam dwa razy i zawsze brakowało czasu żeby się tam wybrać, ale polecam Bergen zimową i wiosenną porą bo w grudniu miasto wygląda TOTALNIE INACZEJ niż w maju! Oczywiście i tak i tak pięknie ;)

  2. barbra-belt pisze:
    01-02-2014 o 12:41

    Zdecydowanie. Jest taki potencjał to wykorzystania w lato, że aż szkoda nie skorzystać. Bergen… może może :)

  3. lin pisze:
    02-02-2014 o 22:37

    Cześć Basia!
    Zastanawiałam się nad wyprawą do Norwegii. Korzystaliście z couchsurfingu czy jakiejś innej formy lokum?

  4. barbra-belt pisze:
    03-02-2014 o 13:40

    lin… znajoma tam mieszka i udostępniła swoje łóżko :D Ale myślę, że coachsurfing jest spoko opcją, chociaż przyznam, że Norwegom Polacy kojarzą się tylko z siłą roboczą i pytanie czy chętnie będą Polaka gościć… Jak wiadomo niektórzy nasi rodacy potrafią za granicą zrobić słabą reklamę :D Natomiast z tego co czytałam w przewodnikach można bardzo tanio znaleźć hostel, bo często organizują „wyprzedaże”.

  5. Olinka pisze:
    12-02-2014 o 15:33

    Oj tak, ja zjezdziłam troszke Finlandie i ostatnio Szwecje i tez jestem pod wieeeeelkim wrazeniem.
    Chociaz ceny zabijają ( nie przeliczałam ile to u nas kosztuje, bo nie chciałam jednak miec zawału ;) ).
    Ludzie uprzejmi, usmiechnieci ( po powrocie szczerzyłam sie jak głupi do sera przez kilka tygodni :D ) no i przystojni.
    A przyroda zapiera dech w piersiach.
    Marzy mi sie karawaning po Islandii….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Menu
  • Kim jestem?
  • Współpraca
  • Warsztaty i sesje
  • Dusza
  • Miejsca
  • Życie
  • Regulamin sklepu
  • Polityka prywatności
O mnie
Jesteś w miejscu, w którym swoją inną, bardziej prywatną twarz pokazuje Barbara Pasek - dziennikarka Dzień Dobry TVN. Bądźmy w kontakcie, współpracujmy, róbmy razem wspaniałe rzeczy!
Kontakt
Instagram

Input your search keywords and press Enter.