Niespodzianka TAK spadek nastroju dotyczy też czasem mnie.

Oto nastał ten dzień, kiedy po raz pierwszy miałam kryzys koronawirusowy Mówiąc „kryzys” nie mam na myśli strachu, lęku czy niepokoju – te już raczej rzadko mnie dotyczą i ten kryzys ogólnoświatowy póki co nie zdołał ich uruchomić. Skąd u mnie ten spokój? O tym pewnie w którymś kolejnym (niekrótkim) artykule. Natomiast odczułam realny spadek formy, jakby coś wyssało ze mnie energię. Fakty są takie, że siedzenie w domu od tak długiego czasu miało dla mnie  mnóstwo pozytywnych stron, ale jednak wdarł się BEZRUCH do mojego życia w ilości nielimitowanej. I chociaż ćwiczę i trzy razy dziennie wychodzę z psem to okazało się, że mojemu ciału jest mało, duszy też mało, w głowie z kolei za dużo na tym home offisie i tak oto  przełożyło się to na całość mojej kondycji psychofizycznej. 

W skrócie – miałam nastrój i samopoczucie DO DUPY. I wiecie co? Wszystko mi jedno.

Czułam się jak kupa, wyglądałam jak kupa i do tego mózg miałam tak zrezygowany, że odwołałam sesje indywidualne na Skype, bo nikogo bym nie wsparła z takim poziomiem energii. Jednak w porównaniu z tym jak przechodziłabym taki stan kiedyś różni się jedna rzecz – ja na to wszystko wydałam zgodę, taplałam się w tym i nie czułam wyrzutów sumienia. Jest tak jak jest i to jest OK. 

Nauczyłam się jednej bardzo ważnej rzeczy, która zmieniła moje życie od czasu, kiedy ją stosuję. ŻYCIE TO NIE TYLKO SZCZĘŚCIE. Oznacza to tyle, że gorsze momenty też są elementem ŻYCIA takiego przeżytego w pełni – od A do Z. Więc zamiast uciekać przed tym stanem i pałować się na sto sposobów, żeby z niego wyjść i znowu poczuć szczęście, ja… pozwalam, żeby było DO DUPY. Jest ok dokładnie tak jak jest nawet jeżeli jest to DO DUPY.

Rezultat? Kiedy nie szarpiesz się ze sobą tylko pozwalasz być temu co jest – to.. MIJA. Mija duuużo szybciej niż wtedy kiedy męczysz się dziesiątkami pytań typu:

DLACZEGO TAK JEST?

CO JEST ZE MNĄ NIE TAK?

CO ZROBIĆ ŻEBY BYŁO INACZEJ?

A CO JAK BĘDZIE JUŻ TAK ZAWSZE ?

To ostatnie jest moim ulubionym,  bo poziom abstrakcji i nierealności tego zdania jest absolutnie niebywały, ale kiedy pojawia się w naszej głowie jest takie prawdziwe  :D Każdy kto przeżył wie, o czym mówię.  

Tych pytań w moim życiu już nie ma i Wam tez polecam wykreślić je z codzienności. Powiedziałam im wielkie BYE BYE. Tak więc kochani pozwólcie, że potaplam się w swoim marnym stanie jeszcze trochę. I wiecie co? Niczego bym w nim nie zmieniła :- spójrzcie jaki potrafi być kreatywny… ;) 

Wasza Barbra

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*