Poznajcie historię Alicji – opowieść inspirująca, mądra i ważna. Jak każda z naszych życiowych historii! Ta została ubrana w piękne słowa, które z radością publikuję na swoim blogu. Historia o życiu cudzymi oczekiwaniami i nieswoim scenariuszem życia. Znacie to? Chyba wszyscy tam kiedyś byliśmy lub wciąż jesteśmy… Rozsiądźcie się wygodnie i przeczytajcie a może kiedyś podeślecie mi swoją historię…? ;) 

Wasza Barbra 

 

Kiedy gonisz za marzeniami, które nie są Twoje…

Schematy, stereotypy… znasz je? Jesteś szczęściarą jeśli nigdy nie wpuściłaś ich do swojego życia.
Ja ten błąd popełniłam, ale czas, który w nich tkwiłam wcale nie uważam za stracony. Dlaczego?
Dlatego, że wyciągnęłam z tego wiele lekcji. Poszukiwanie siebie może trwać większość życia. I daje
na to swoją zgodę, nawet jeśli oznacza kilka lat w nieswojej skórze.

Zagubiona dwudziestokilkulatka, wiele marzeń, naiwność, wielkie miasto i jeszcze większe ambicje… brzmi jak przepis na ROZCZAROWANIE? Tak, ale tuż po rozczarowaniu przyszedł SPOKÓJ. I uczucie, na które czekałam, mam wrażenie, od zawsze. Poczułam, że w końcu jestem sobą. Dopiero wtedy
kiedy powiedziałam dość. Gdy zaczęłam uważniej słuchać głosu, który dudnił we mnie, a nie tych,
które mnie otaczały.

Przez bardzo długi czas miałam w głowie jakiś wykreowany obraz siebie. Będąc nastolatką tak bardzo chciałam być dorosła, że nawet trochę się nią stałam. Dorosłą kobietą. Wymagającą od siebie wiele. Za wiele jak na nastolatkę, która powinna szaleć, robić głupoty, cieszyć się chwilą i nie myśleć ciągle o tym co będzie jak wreszcie wyjedzie do innego miasta, pójdzie na studia i zacznie pracować. Kiedy w
końcu stanie się KIMŚ. Kimś, kogo sobie wymyśliła.

Nie wiem co wpłynęło na ten obraz mnie z przyszłości. Historie z książek i filmów? Obserwowani
ludzie, których losów za żadne skarby nie chciałam powtórzyć? Z małej wioski trafiłam do wielkiego miasta. Zachłysnęłam się nim od razu. Wpadłam w ten wir. Byłam częścią tego chaosu. Myślałam, że to co robię, z kim się spotykam i jaka jestem jest właściwe. Że jestem lepsza od tych wszystkich osób, które za sobą zostawiłam. Myślałam, że wracając tam udowadniam wszystkim, że mi się udało. Nie widziałam, że jedyną osobą, której cokolwiek
udowadniałam byłam ja sama. Nieustannie wypierając z pamięci wieczory, które przepłakałam czując
się nieszczęśliwa. Zagryzałam zęby. Tak musi być jeśli chce się w życiu coś osiągnąć, prawda?

Coraz lepsze stanowisko w coraz lepszej firmie. Pięć lat studiów. Ciągła gonitwa, codziennie stres. Ale
przecież musi być jeszcze mieszkanie, samochód, mąż i dziecko. Bo przecież czas leci. Zegar tyka. Bo
przecież społeczeństwo tego chce. Tak trzeba. Naprawdę mocno wierzyłam, że tego właśnie chcę. Aż w końcu coś pękło.

Spojrzałam w lustro i nie
widziałam w nim siebie. Pomyślałam, że muszę się uratować.

Jeśli czujesz, że żyjesz nie swoim życiem, że to nie jesteś Ty, że to nie jest Twoje miejsce to… UCIEKAJ. Teraz, nie później. Bo z pewnością, to uczucie nie jest z Tobą od wczoraj. Zapewne tkwisz w nim już jakiś czas. Dlatego nie marnuj więcej swojego czasu. Wyjdź z tych schematów, w które ktoś Cię wepchnął. Zacznij słuchać siebie i żyj w zgodzie z samą sobą.

Dlaczego nie żałuję kilku lat, które przeżyłam życiem kogoś innego? Bo teraz dokładnie wiem, jak żyć nie chcę. A to już połowa sukcesu. I odkąd znów stanęłam na rozdrożu to wyraźnie widzę co jest dla mnie, a co absolutnie nie. Niestety nie wiedziałabym gdybym nie zaplątała się w gonitwie po coś czego tak naprawdę wcale nie pragnęłam.

To, że nie wiesz dokładnie czego chcesz absolutnie nie jest złe. Czas, wiek… nic z tych rzeczy nie jest istotne. Nie istnieją żadne ograniczenia w poszukiwaniu swojej drogi. Ważne, żeby to zrozumieć i nie żałować poświęconego temu czasu. Nie myśl o nim jak o czasie straconym. Bo nawet jeśli Cię nie uszczęśliwił to dał Ci szalenie ważną lekcję.

Zrobiłam w swojej głowie wielkie przemeblowanie. Ucięłam wiele znajomości. Zmieniłam otoczenie i sposób myślenia. Teraz dużo częściej zadaję sobie pytanie

„czy naprawdę tego chcesz?”, „jak się z tym czujesz?”.

Nie słucham wszystkich głosów wokół siebie. Ludzi, którzy tak naprawdę mnie nie znali. Polegam też na intuicji. Kilka razy ją zignorowałam bo nie rozumiałam, że to mój wewnętrzy głos, który wie najlepiej co jest dla mnie dobre.

Nie zagłuszaj głosu serca. Przestań sugerować się czyimś dobrem, tym co powinnaś i tym co wypada. Powinnaś, to żyć w zgodzie z samą sobą. Niejednokrotnie umniejszamy nasze potrzeby, bo nie chcemy, w oczach innych, być egoistkami. Ranią nas słowa „myślisz tylko o sobie”. Motywować natomiast mają „pomyśl o innych, zrób to dla innych.” Zdrowo jest być egoistką. Nauczone jesteśmy negatywnego zabarwienia tego słowa, co pozwoliło nam wierzyć, że w naszym życiu ważni są wszyscy tylko niekoniecznie my same.

W Twoim życiu, ważna jesteś Ty.

I właśnie to powinno być punktem wyjściowym każdej decyzji i każdego obranego kierunku.
Zastanów się czy chcesz żyć życiem nie będącym Twoim, ani pod Twoją kontrolą czy życiem pełnym,
cennym i SWOIM?

Mało kto trafia od razu w dziesiątkę. Mało kto od razu wie, że droga, którą obrał jest tą właściwą. Mało kto wie, że nigdy nie będzie żałował podjętych dziś decyzji. Próbowanie, przyznawanie się do błędów, wycofywanie… nie jest złe. Złe jest natomiast godzenie się na życie, którego nie chcesz.

Ja dziś wciąż nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć czego chcę, nie mam sprecyzowanego planu, ale czuję, że jeszcze nigdy nie byłam tak blisko. Czuję, że to, co teraz robię w swoim życiu jest coraz bliższe mojemu JA. Jestem spokojniejsza. Jestem szczęśliwsza. Jestem lepsza dla bliskich, ale przede wszystkim dla siebie. Mam prawie 30 lat, nie mam męża, dzieci, ani swojego miejsca na ziemi. Mam za to wiele pytań i wciąż poszukuję. Czy jestem gorsza? Niedojrzała? Zła? Nie. Ja po prostu definiuję swoje własne szczęście.

Ty też to zrób.

Alicja Janik dla www.barbra-belt.pl 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*