Dzisiaj przychodzę do Was z czymś co może Was wkurzyć. Ba! Może spowodować, że stwierdzcie, że zwariowałam i zamiast ułatwiać Wam życie to Wam dowalam :D Tak może być. Natomiast zaryzykuję, bo jestem pewna, że ten mój mały przekaz najpierw może rozdrażnić, a potem dać WIELKI SPOKÓJ. No dobrze – co zrobić, kiedy ktoś Cię strasznie wkurza?

Nie ważne jak jesteś „oświecony” /  „świadomy” / „inteligentny” (cokolwiek te wyrazy dla każdego znaczą :D) na poszczególnych etapach Twojego życia pojawią się osoby, które Cię totalnie wkurzają. No dobra może z czasem nie będą to cali ludzie :P Będą to konkretne cechy / zachowania / naleciałości pewnych konkretnych osób. Często jest to ktoś bardzo bliski jak partner czy siostra, a czasem ktoś dalszy jak współpracownik czy koleżanka. I tu chcę podkreślić, że nie ma żadnego znaczenia kim jest ta osoba – bliska, daleka, fioletowa czy pofalowana. Bo w tym całym wkurzeniu w ogóle nie chodzi o tę osobę tylko O CIEBIE.

Napiszę to w dobitnym skrócie.

Jeżeli ktoś Cię STRASZNIE wkurza. To wcale nie wkurza Cię ten ktoś, tylko fakt, że coś niewygodnego W TOBIE budzi się do życia za pośrednictwem tej osoby. 

Zaskakujące? Wkurzające? Tak wiem :D Dużo wygodniej jest powiedzieć „To jej/jego wina, ja tu jestem ofiarą, odkręcam się na pięcie i znikam”. Oczywiście można zmienić osobę na inną, ale Twój demon z Tobą pozostanie i prędzej czy później dopadnie Cię w towarzystwie kogoś innego. Między innymi stąd wywodzi się sławne powiedzonko „zmianę świata zacznij od siebie”.  Jeżeli ktoś Cię wkurza – popatrz w lustro. Co to zachowanie odpala w Tobie, czego nie widzisz, co w Tobie cierpi od dawna, a ta osoba tylko (najcześciej nieświadomie) to odpala i staje się Twoim (nieświadomym) oprawcą? Co więcej baaardzo często (zawsze?) okazuje się, że to, co denerwuje Cię w innych jest… częścią Ciebie. Wypartą, niezauważoną, niechcianą ale jednak jakąś małą  prawdą o Tobie.

Zaobserwujecie siebie pod tym kątem. Kto mnie wkurza? Jaka cecha / zachowanie doprowadza mnie do szewskiej pasji?

I w końcu…. Co to mówi o mnie? Jakie widzę tu swoje odbicie? 

Niektórych zależności może nie zobaczycie od razu, ale jeżeli będziecie mieć tę myśl z tyłu głowy dużo częściej zacznie pojawiać się POLUZOWANIE, bo będziecie automatycznie zastanawiać się „czy ta złość to historia o nim czy może o mnie?”.

Nie idźmy oczywiście w skrajności – MACIE PRAWO, ŻEBY COŚ WAM NIE PASOWAŁO. Żeby nie było Wasze, w Waszym stylu, klimacie i stylu życia, niezrozumiałe. Ale jeżeli tak faktycznie jest wtedy bez stresu mówicie „ok, ktoś tak ma, ja mam inaczej”. Nie wzbudza to w Was wewnętrznego  „zagotowania”, wkurwu i skrajnych emocji. Jest po prostu „wow, nie kumam”. Potem macie luźny wybór, o którym pewnie nawet nie myślicie –  nie uczestniczycie w życiu tej osoby lub jego cecha / styl życia po prostu Was nie dotykają we wspólnym funkcjonowaniu. Macie GRUBY LUZ.

Przykład? Strasznie wkurza Was koleżanka z grona, która ocenia innych, aż się w Was gotuje kiedy to robi. Jeżeli się w Tobie gotuje to co i o kim to mówi? Może Ty też oceniasz innych i nie akceptujesz tego w sobie lub może masz poważną ranę związaną z oceną Ciebie, a na głos mówisz „opinie innych mnie nie ineresują”? Jedno i drugie wymaga uwagi, a najprawdopodobniej warto popatrzeć na jedno i drugie. Gdyby na serio Cię nie dotyczyło po prostu istniałby LUUUZ, o którym nawet byś nie myślał/a. Nie uczestniczyłabyś w „oceniających” dyskusjach, naturalnie spotykałabyś się z innymi osobami lub z prawdziwym wewnętrznym spokojem powiedziała „stara, pogadajmy o czymś fajnym, chodź popatrzymy w gwiazdy”. Po prostu miałabyś z tym  SPOKÓJ. I tylko Ty możesz ocenić czy Twoja postawa, którą pokazujesz nazewnątrz jest prawdziwa czy w środku piekli się kociołek ;) Nikt tam nie zajrzy i nie musi, bo to Twoje piekiełko lub Twój spokój – niezależnie co pokazujesz nazewnątrz ;)

Jeżeli jednak coś na serio wyprowadza Cię w kimś z równowagi – postaw przed sobą lustro i popatrz co mówi to o Tobie. 

Tę wskazówkę szczególnie warto wykorzystać w kwestii związków romantycznych. Oj jak często denerwujemy się na drugą osobę ze świętym przekonaniem, że to „jej wina”, że nam coś odbiera, zabrania, albo że ma jakąś denerwującą cechę. Naturalnie coś może Ci w kimś nie odpowiadać, bo jesteśmy przecież bardzo różni –  wtedy podchodzisz do tego z rozluźnieniem, niezrozumiem, ale nic Ci to nie robi, naturalnie znajdujecie złoty środek lub jeżeli to duża różnica Wasze drogi z czasem się rozchodzą. Jeżeli jednak mówimy o czymś co doprowadza Cię do stanu wrzącego czajnika – zapewniam, że gdzieś tam tkwi prawda o jakiejś ukrytej części  Ciebie, której jeszcze nie widzisz :) Jeżeli uważasz że jedynym sposobem jest wymiana partnera… ok możesz, tak zrobić, ale Twój  czajnik wróci prędzej czy później  tylko ktoś, kto go odpala będzie miał inne imię :D

Jeżeli pojawia się piekielkny pierwiastek, który doprowadza Cię do szału – to są TWOJE EMOCJE, to Twoja praca do zrobienia, coś jest tutaj do odkrycia ;)

Kiedy to rozwikłasz i zaczniesz zmiany od siebie, skontaktujesz się z tymi emocjami, sytuacja odmieni się, zniknie lub w ogóle nie będzie Cię denerwować. 

Ja wiem, że dzisiaj mogłam Was nieco wkurzyć. Jeżeli wkurzyłam Cię  mocno, że aż się w Tobie zagotowało i uznałeś, że jestem wariatką, której nie chcesz więcej czytać co to o Tobie mówi? ;) Czego nie chcesz zobaczyć?

Kocham te odkrycia razem z Wami – to zawsze są też moje odkrycia. Cały czas się uczę, cały czas poznaję kolejne warstwy siebie, cały czas się wkurzam i tak bardzo wkurzam się, że się wkurzam ;) Wszyscy jesteśmy ludźmi, dajmy sobie prawo do wkurwów i słabości, a potem… ogarnijmy jakie te stany mają przynieść odkrycia do naszego życia. Bo za rogiem jest tylko jaśniej, na bank nie jesteśmy tu po to, żeby się denerowować ;)

Jesteśmy po to, żeby ŻYĆ i jeżeli nie kochać to chociaż  bardzo bardzo wzajemnie siebie lubić <3

Wasza B.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*