15 minut – cóż taki krótki czas może zmienić w naszym życiu? Otóż WSZYSTKO. Jeżeli ten krótki kwadrans wpiszemy w normę naszej codzienności mogą zdarzyć się cuda. Cuda w takiej postaci, że w końcu zaczniesz kumać o co Ci w ogóle chodzi, kiedy ciskasz sfrustrowana garnkiem, kiedy każdy dzień wydaje się być identyczny – jakbyś był/a chomikiem w kółku, lub kiedy masz ochotę wydrapać szefowi oczy :D Tak, te wszystkie sytuacje może załatać złote 15 minut. Jakim cudem? Zapraszam ;)

Dzisiaj uczestniczyłam w spotkaniu Joanny Przetakiewicz i Ery Nowych Kobiet pod hasłem #NIEBOJĘSIĘ, nie boję się BYĆ SZCZĘŚLIWA. Zmroziło mnie, kiedy usłyszałam, że tylko 21% Polek deklaruje SZCZĘŚCIE. To są straszliwe statystki. Dla mnie są tym straszniejsze, że jestem pewna, że szczęście jest w zasięgu ręki KAŻDEGO I KAŻDEJ z nas. Można wyjść z największych dołów, marazmów i lęków. Wiem – byłam tam. Dlatego tak przykro mi słyszeć, że 79% kobiet DECYDUJE SIĘ – tak użyje tego kontrowersyjnego sformułowania, decyduje się na pozostanie w nieszczęściu. Nieszczęścia się nie wybiera, ale pozostania w nim przez wiele lat – już tak. Na spotkaniu wypowiadały się Kobiety BOHATERKI, które wyszły z tak dramatycznych momentów i zdarzeń w życiu, że są kolejnym, olbrzymim dowodem, że można zawalczyć o swoje szczęście.  Dziewczyna po piekielnym wypaleniu życiowym i zawodowym, osoba okaleczaona po wypadku, kobieta gwałcona przez męża czy… matka, której zmarło dziecko. One wszystkie dzisiaj się uśmiechają i mówią JESTEM SZCZĘŚLIWA. Jeżeli one mogły, Ty też dasz radę. Natomiast to wymaga regularności, pracy, codziennego oddania się sprawie. Idź po swoje szczęście, teraz natychmiast JUŻ!!!

Twoje życie jest już!!!!!!!! 

Jak zacząć? Maleńkimi, regularnymi krokami, proponuję Ci krótkie 15 minut.

Ostatnio opublikowałam na instastories wypowiedź na temat świętego czasu dla siebie i tylko dla siebie. Dla mnie jest to obowiązek, mus, ale taki bardzo przyjemny, bo właśnie tak codzinnie pielęgnuję swój balans i satysfakcje z życia. Reakcja po mojej wypowiedzi była bardzo lawinowa, ponieważ powiedziałam, że absolutnie KAŻDY może znaleźć ten czas dla siebie, nawet mama gromadki dzieci. Ku mojemu zdziwieniu dostałam mnóstwo odpowiedzi, że „głupio się przyznać, ale taka jest prawda. Od dawna mogę a nie sięgam po ten czas dla siebie, zawsze mam wymówkę”. Fakty są takie, że dzieci kiedyś idą spać. Prawda? Prawda. I teraz pojawia się element wyboru – idziesz znowu zmywać, prać i organizować czy ZATRZYMASZ SIĘ na chwilę, tylko dla siebie. Ktoś mi powie „niemożliwe, samo się nie zrobi”. A ja dodam – no nie zrobi się, ale też świat się nie zawali jak chwilkę zaczeka kubek czy pralka. Twój świat natomiast prędzej czy później w rzeczy samej się zawali jeżeli na dłuuugie miesiące czy lata odseparujesz się od swoich uczuć, potrzeb i swojego wewnętrznego głosu. Tak, wtedy świat się zawali i zamiast o garnkach będziesz się zastanawiać czy najpierw rzucić męża czy może przeprowadzić się gdzieś, gdzie nikt Cię nie znajdzie. Nie polecam :D

Jest natomiast sposób, żeby temu wszystkiemu zapobiec, a co więcej jeszcze naładować się energią i chęcią do życia, tak żeby wrócić do swoich obowiązków z radością, a nie przymusem. 

Ten sposób to… 

ZATRZYMANIE.

Czas spędzony tylko ze sobą. Zaledwie kilkanaście minut dziennie. 

Czym ma być ten czas? Oczywiście nie scrollowaniem instagramia, nie włączeniem serialu, nawet nie książką. Jeżeli masz jakąś, która bardzo Cię inspiruje i budzi do życia to wspaniale, ale kiedy poczytasz ją przez jakiś czas  mimo tego daj sobie jeszcze milczący moment na CZUCIE. Możesz też użyć pamiętnika / dziennika jeżeli tak łatwiej jest Ci ujarzmić to, co będzie się pojawiało ;)

POBĄDŹ ZE SOBĄ. 

Zapytaj się siebie jak się dzisiaj czuję? 

Jak czuje się moje ciało, czy jest zmęczone czy może wciąż ma dużo mocy do działania? 

Jakie są we mnie dzisiaj emocje? 

Jakie są moje potrzeby?

Zauważ to.

Najzwyczajniej w świecie ZATRZYMAJ SIĘ I DAJ SOBIE CZUĆ. 

W ten sposób, w spokoju zauważamy czego na serio potrzebujemy, co woła o naszą uwagę. Jeżeli przez wiele miesięcy nie zauważysz będąc w tym szalonym kołowrotku życia, że Twoje ciało jest zmęczone, coż… nie będzie służyło Ci tyle ile potrzebujesz, niedługo głośno się odezwie. Może potrzebujesz towarzystwa, może pomocy, ciszy, albo właśnie energii, bodźców i wrażeń? Jeżeli nie zauważysz i nie powiesz sobie wprost, że brakuje Ci przykładowo wsparcia, skończy się to kryzysem w związku za jakiś czas z workiem pretensji do partnera, których nawet nie będziesz umiała nazwać. Jeżeli ciągnie Cię do wrażeń, rozrywki, tętna życia też to poczuj! Niech to Ci uświadomi, że nadchodzi czas, żeby odkopać trochę swoje życie towarzyskie ;) To nie są głupoty, to jesteś Ty i Twoja prawda, która nie spocznie póki nie zostanie usłyszana. 

Kochani to są takie niby pierdoły. Ale z tych pierdół składa się nasze życie i potrzeby naszego najprawdziwszego, wewnętrznego ja, Jesteśmy tu po to, żeby słuchać tego głosu i dostarczać mu tego o co prosi, a nie odtwarzać każdy dzień identycznie, jak maszyny, które muszą jeść, pić, wykarmić i ubrać.

Nie rób tego swojemu życiu, nie rób tego sobie, usłysz swoje emocje i potrzeby i potem delikatnie, kroczek po kroczku, w miarę możliwości staraj się je zaspokoić. Zobaczysz, że Twoje życie zacznie zmieniać się nie do poznania. 

Ale żeby coś zmieniać najpierw musisz dowiedzieć się CO. Inaczej działasz na oślep, wkurzasz się na oślep, jesteś nieszczęśliwa na oślep. 

To jest ten czas, żeby wyskoczyć z kółka, bo nie jesteś na tej Ziemi żeby być pieprzonym chomikiem. Jesteś po to, żeby ŻYĆ swoim życiem, przez wielkie Ż. I możesz zacząć – dając sobie tylko tyle – 15 minut każdego dnia. Świadomych, spokojnych 15 minut tylko dla Ciebie i tego co czujesz. A potem nie spychaj tego, co do Ciebie przyjdzie na ostatni plan. To jest ważne! Ty jesteś ważna! Twoje szczęście i spełnienie są ważne!!!! Tak samo ważne jak szczęście Twoich dzieci, partnera i szefa – nie jesteś nawet o 1 centymetr mniej ważna. Jedyne, co musisz zrobić to POZWOLIĆ SOBIE NA TO.

Zacznij od tego pozwól sobie na krótkie kilkanaście minut dla siebie każdego dnia. Może w wannie, może przy świeczce, może w oknie z kawą czy na balkonie. To nie wymaga wysiłku. Dasz radę ;) WPISZ TO NAWET W KALENDARZ. Może będzie to stała pora tuż po przebudzeniu, albo podczas prysznica. Bądź kreatywna  :D Spróbuj zrobić to na próbę chociaż przez 7 dni i daj mi znać co zaczęło zmieniać się w Twoim myśleniu, czuciu, postrzeganiu i życiu. Zaręczam Ci, że już po 7 dniach zobaczysz różnicę. 

Czekam na Wasze wiadomości i nie biorę „NIE” za interesującą mnie odpowiedź :D 

Całuję, kibicuję i błagam – nie decyduje się na bycie jedną z 79%.

Wasza, 

B. 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*