Kocham wszystkie imprezy plenerowe, koncerty pod chmurką, festiwale muzyczne. No kocham! Jestem totalnie przeszczęśliwa kiedy mogę w nich uczestniczyć. Czuję się wolna, niczym nie przejmuję, radość nie znika. Funduje mi to taki ładunek energetyczny jak nic innego. Jestem TERAZ. I czerpię tyle, ile tylko mogę udźwignąć. To jest moja definicja wolności i pełni szczęścia.

Korzystam z porzucenia zachowawczości, wyrzucam ze słownika „nie wypada”, obsypuje się brokatem, zakładam neonową sukienkę, różowe okulary, kręcę loka i fruwam w chmurach. Zapominam o wszystkich kłopotach, deadlinach, sprawach do załatwienia. 

Ten rok jest wyjątkowy też ze względu na odwołane festiwale. Postanowiłam jednak, dla odmiany, zamiast tkwić w smutku i tęsknocie za tym wyjątkowym klimatem zaprosić go do swojej szafy na stałe. Poszczególne elementy festiowalowej garderoby urzekają mnie tak bardzo, że z przyjemnością będę z nich korzystać częściej.

Jeśli Wy, tak jak ja, tęsknicie za tą urzekającą wolnością to zapraszam Was na przegląd najlepszych festiwalowych elementów stylizacji. Zapraszam też tych, którzy nie do końca czują ten klimat, licząc na to, że zmienicie zdanie.

Intrygujące połączenia, neony, cekiny, frędzle, odblaski – załóż je nawet do parku, dlaczego nie?!

Połączenie elementów pochodzących z różnych modowych bajek! Macie ochotę nosić falbany, tiule i oversize na codzień? Nie widzę przeciwwskazań. Podczas muzycznego festiwalu można pozwolić sobie na ciut więcej, ale sama chętnie przemycam te elementy do mojej garderoby i wyciągam je kiedy tylko mam na to ochotę.

MALOWIDŁA Moim absolutnym hitem jest piękny makijaż! Musi być wyrazisty i kolorowy. Żadne tam tylko maźnięcie maskarą. Mocny róż na policzku? Zielona kreska na oku? Fioletowe usta? Jestem na tak! Co prawda nie do biura, ale zamiast ograniczać się do cielistej pomadki można wypróbować fuksjową, morelową lub różne odcienie czerwieni. To samo dotyczy cieni do oczu. Jeśli tylko uda Wam się zachować odpowiedni umiar ;)

BOSKI MANICURE Nie ważne czy krótkie czy długie. Ważne, że z naklejkami, fajnymi wzorkami lub neonowe. A najlepiej, żeby podczas nocnych tańców było je widać z daleka. Latem również można popuścić wodze fantazji i postawić na wyraziste kolory, które pięknie komponują się z opalenizną.

ZAPLATAJ Moją ulubioną fryzurą są… rozpuszczone włosy. Ale na festiwalach dużo się tańczy i skacze więc otwieram się na wszystkie zaplatańce. Kolorowe warkocze, koczki, kucyki. Lubię też wszelkie ozdoby na włosy. Opaski, spinki, a nawet świecące uszy królika. Latem spięte włosy też są dużo wygodniejsze i pięknie wyglądają do zwiewnych sukienek. Na szczęście wróciła moda na opaski. Chętnie z tego skorzystam, a Wy?

 

BUT Festiwale odbywają się zazwyczaj na grząskim gruncie dlatego dobrze jest zdecydować się na płaską podeszwę, a najlepiej obuwie sportowe. Sneakersy do sukienki? Kowbojki do spódniczki? Bardzo lubię takie połączenia. Nie ograniczanie się do festiwalowych terenów pozwala na więcej. Nogi zawsze dobrze wyglądają na obcasach!

DODAJ! Kocham dodatki wszelkiego rodzaju. Plecaczki, torebki, okulary, biżuterię, narzutki. Kilka takich, które totalnie chciałabym mieć w swojej garderobie wrzucam poniżej. Podzielacie mój zachwyt nad nimi?

CIUCH! No i najważniejsze… stylizacja. Kolory czarny, szary, biały najlepiej zostawcie w domu. Tutaj jest miejsce na wszystkie kolory tęczy! Chcecie założyć wszystkie na raz? Proszę bardzo! Chcecie wystąpić w przebraniu Kubusia Puchatka? Też proszę bardzo! Chociaż to może przyjąć się tylko na festiwalu ;) Niebanalne połączenia, niepowtarzalne elementy garderoby. Wszystko to jest absolutnie dozwolone. Zachęcam Was do wyjścia ze swojej stylizacyjnej strefy komfortu, bo jeśli w duszy gra Wam szaleństwo to warto to pokazać, żeby lepiej poczuć się z samą sobą.

Obecna sytuacja przekreśla wszelkie festiwalowe plany, ale nie przekreśla zabawy kolorami, materiałami i formą. To takie proste przemycenie do życia codziennego trochę tego wyjątkowego blasku!
Jeśli zastanawiacie się po co robić sobie takie makijaże i ubierać kolorowe stylizacje to odpowiedź jest prosta. Po to, żeby poprawić sobie nastrój. Zróbcie to dla siebie. Home office pozwala Wam na wprowadzenie innego dress code niż biurowy. Wykorzystajcie to. Gwarantuje Wam, że koloroterapia zadziała od razu.

A żeby nie być gołosłownym to dorzucam fotki festiwalowych stylówek w praktyce! To moje i Basi wybory. Nie mogło być inaczej skoro właśnie na jednym z nich się poznałyśmy. Zostawiam Was z całą garścią inspiracji, idźcie szykować swoje stylówki i koniecznie dajcie znać do czego mocniej zabiło Wam serce.

Zdjęcia: pinterest.com

Alicja Janik dla www.barbra-belt.pl

Śledź Alicję na Instagramie! @alicja.official

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*