Hej single i singielki – izolacja to szansa dla Was! Przedstawię Wam teraz punkt widzenia kontrowersyjny, ale co mi tam – lubię wkładać kij w mrowisko i zapraszać ludzi to popatrzenia na świat inaczej. Aktualnie często słyszę „teraz nie mogę nikogo poznać, bo jest epidemia”. Jak już mówiłam – świat jest takim, jaki wierzymy, że jest, więc pewnie masz rację – nikgo nie poznasz. Natomast co by było gdybym powiedziała Ci, że to jest IDEALNY czas, który może zaowocować miłością? Jak wtedy mogłoby zmienić się Twoje życie… ;) Wielka inspiracja programem „Love is blind” na Netflix, który BARDZO polecam każdemu – uryczałam się jak bobrzyca :D

Może dla bezpieczeństwa swojego i czytelnika uściślę – nie jest to ogłoszenie matrymonialne, nie jestem singielką :D Natomiast zacznę od tego, że przez lata wzlotów i upadków w tym temacie mogłam uznać siebie za ekspertkę strzałów w kolano – a strzelałam oczywiście sama do siebie. Z perspektywy czasu już wiem, że źródłem wcześniejszych niepowodzeń był głównie fakt, że w relacjach nie dbałam wystarczająco o swoje potrzeby, ale także nie widziałam w sobie pełni wartości bez tej drugiej osoby. Owocowało to w skrócie tym, że kimś „zalepiałam” braki, które miałam w sobie i to KTOŚ miał mi coś DAĆ, coś mi DOSTARCZYĆ, jakoś mnie URATOWAĆ.

Oczywiście nikt Cię nie uratuje jak sam tego nie zrobisz – proste jak fajka. Dlatego w którymś przelotnie mądrym momencie swojego życia postanowiłam BYĆ SZCZĘŚLIWA SAMA ZE SOBĄ BĘDĄC SINGIELKĄ. Plan rozpisałam w zeszycie o tytule „PROJEKT JA” na kilka miesięcy – napisałam w nim proste sprawy, których brakuje mi w codzienności, oraz rzeczy, które zawsze chciałam zrobić, ale wiecznie  czekałam aż ktoś magicznie się pojawi i na białym rumaku zabierze mnie, żeby te rzeczy / doświadczenia przeżyć. Opcjonalnie: obwiniałam partnera, że z nim tego nie robię.

Z tygodnia na tydzień realizowałam postanowienie, tworzyłam nawyki, odhaczałam rzeczy z listy i stawałam się BARDZIEJ SOBĄ. Czułam się pełniejsza, bardziej sprawcza, czułam coraz bardziej, że jestem wystarczająca – sama ja, jedna. Piękny czas, piękny stan, bo jeszcze mocno pokrywało się to nie tylko z moją pracą „zewnętrzną” nad swoim życiem, ale przede wszystkim „wewnętrzną” nad swoimi emocjami, stanami i punktami widzenia. To wszysko okazało się złotym rozwiązaniem – na siebie, na życie, a później też na związek, bo plan nie przestał być realizowany wraz z poznaniem tej drugiej osoby.

Ten przydługi wstęp był nie po to, żeby powiedzieć Wam, że jestem ekspertką od związków – oł noł. Był po to, żeby pokazać Wam, że TWOJE JA i ZWIĄZEK Z SAMYM SOBĄ, to jest absolutna podstawa – najcennieszą pracę nad dobrą relacją z drugą osobą zaczynamy… będąc w pojedynkę. Dlatego właśnie uważam, że czas odosobnienia, to idealny moment, żeby pochylić się nad SOBĄ, zadbać o SWOJE potrzeby, pasje, zrobić rzeczy, na które nie było czasu lub teoretycznie ktoś był do nich potrzebny. Wiem, że teraz nie pójdziesz na lekcje jazdy konnej ani spróbować menu degustacyjne w knajpce obok ALE w domu mamy idealną przestrzeń do zadbania o siebie i tylko siebie. Zainwestuj w SIEBIE, poszukaj gdzie są Twoje „braki”, które chcesz zalepić inną osobą, gdzie są Twoje rany, które ktoś ma zaleczyć  – zajmij się nimi samodzielnie, stań się kompletny (na tyle na ile jesteś gotowy na teraz) i przyciągnij osobę równie kompletną. Dodałam tę małą wstawkę w nawiasie, bo w pełni kompletni i świadomi to my będziemy dopiero gdzieś bliżej śmierci, albo i po niej :D Więc nie czekajmy z  miłością na pełną doskonałość, bo tej raczej nikt z nas nie osiągnie. Wystarczy ŚWIADOMOŚĆ i dbanie o siebie – w pełni. Tu odsyłam do artykułu o „4 pokojach Twojego ja„, który może być ciekawą wskazówką jak się za to w ogóle zabrać.

Drugi powód, dla którego uważam, że to jest IDEALNY CZAS DLA SINGLI, jest taki, że w końcu social media i apki randkowe można wykorzystać MĄDRZE. Nie zliczę już od ilu koleżanek, kolegów, klientek i klientów słyszałam „ten Tinder to straszne gówno, wszyscy są tam tacy sami”. Jak widać – skoro byli tam Ci ode mnie to jednak nie wszyscy są tacy sami ;) Może powinnam zostać swatką? Pomyślę o tym :D Przyznaję – nie mam twardych danych, bo nigdy Tindera nie miałam, wiem jednak, że w dobie izolacji raczej marne szanse, że ktoś oczekuje, że wydarzy się „swipe left /right” (?) i za godzinę osoba oddalona o 300 metrów wskoczy z Tobą do łóżka. No nie wskoczy, bo mamy kwarantannę narodową. W związku z tym to jest czas, żeby pochylić się też nad innymi portalami / aplikacjami i złapać kontakt z milionami osób, które też siedzą w domach i też szukają kontaktu oraz… miłości. To jest idealny czas, żeby spędzić rozmawiając z kimś w sieci – na przykład na Skype kilka tygodni, żeby się POZNAĆ. Poznać swoje zainteresowania, kierunek rozwoju i WARTOŚCI. W normalnym świecie nie ma tego czasu, wszystko pędzi, szybko idzie w kierunku cielesności, która wyprzedza realne poznanie człowieka. Dopiero dłuugo potem okazuje się, że wierzy w inne rzeczy, głosuje na kogoś innego, jest homofobem, a dzieci to mieć nie chce.

Zonk, a mleko się rozlało.

Myślę, że jest to taki czas, którego aż żal w ten nowy sposób nie wykorzystać, bo możliwe (czego bardzo nam wszystkim życzę), że jest to ostatni czas za naszego życia, kiedy tak długo jesteśmy WSZYSCY zatrzaśnięci w domach. W związku z tym można w białych rękawiczkach, bez bycia „dziwnym” poznawać kogoś w sieci przed kilka tygodni, bez presji, że trzeba się już spotkać i podotykać.

Polecam Wam bardzo gorąco program „Love is Blind” na Netflix, który był poniekąd inspiracją do tego tekstu. Ekseperyment, którego nigdy na świecie wcześniej nie było. Ludzie decydują się na ślub tylko na podstawie rozmów… za ścianą. Nigdy się nie widzieli, nigdy nie dotknęli, nie opisują swojego wyglądu – ufają tylko słowom, porozumieniu, energii. Efekt jest niesamowity – zdecydowanie warto odpalić, może wtedy zachęcicie się do przeprowadzenia tego małego, miłosnego eksperymentu w czasach zarazy ;) Oczywiście nie zachęcam Was do klikania w ciemno z Bóg wie kim przez kilka tygodni – wiemy doskonale, że internetowe tożsamości potrafią zaskakiwać. Jednak mamy całą paletę narzędzi do tego, żeby kogoś poznać, posłuchać, poczytać i zobaczyć. Wykorzystajmy je ;)

Kochani MIŁOŚCI Wam życzę. Do przyjaciół, rodziny, do partnera i przede wszystkim DO SIEBIE SAMYCH.

Love, Wasza Barbra

Ps zostawcie  proszę pod artykułem lajeczka, żeby podać tekst innym lub komentarz jak widzicie szansę na taki eskperyment. Czy jestem marzycielką, czy może jednak jest to możliwe? ;)

2 comments

  1. może się przełamię do tego Tindera :P Fajny tekst, pocieszasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*